Zakładanie ogrodu krok po kroku – instrukcja dla opornych.

Zanim zdecydujemy się na założenie ogrodu, powinniśmy odpowiedzieć sobie na pytanie, jaka ma być jego główna funkcja? Czy nasza główną aktywnością w ogrodzie będzie błogie leniuchowanie się na leżaczku, przyjmowanie gości, czy może uprawa warzyw? A może po prostu ma to być kraina dzikich zabaw dla naszych dzieci? Nie wiem, czy zauważyliście, ale te cele do pewnego stopnia się wykluczają. Niestety, szalona zabawa dzieciarni może mieć niekoniecznie dobry wpływ na nasze wypielęgnowane grządki, a częste wizyty przyjaciół mogą być nieco utrudnione, jeśli większość naszego ogrodu będą stanowiły równiutkie grządki z pomidorami. Jakikolwiek będzie główny cel naszego ogrodu, bądźmy ze sobą szczerzy – dzięki temu unikniemy wielu rozczarowań i nieporozumień.

 

Ok, cel mamy określony. Teraz zejdźmy na ziemię, czyli zadajmy sobie przykre pytanie: ile to będzie kosztowało i czy nam się to zmieści? Od odpowiedzi na te pytania zależy bowiem ilość i rodzaj roślin, jakie zasadzimy w naszym ogrodzie. I pamiętajmy, że skromny budżet, czy niewielka przestrzeń niekoniecznie musi oznaczać kres naszych marzeń. W przypadku tworzenia każdego dzieła, a własny ogród niewątpliwie jest dziełem, najważniejsze są bowiem dwie rzeczy: ciekawy pomysł i... ciężka praca.

 

Warto zrobić sobie dokładny plan, a nawet szkic i umieścić na nim nie tylko przebieg ścieżek i nasadzenia, ale też wszelką małą architekturę, jak ławeczki, czy altanki. Pamiętajmy nie tylko o zachowaniu proporcji, ale też o takich rzeczach, jak oświetlenie, nasłonecznienie, czy przeważający kierunek wiatru. Weźmy tez pod uwagę wysokość poszczególnych gatunków roślin, ich barwy, a także pory kwitnienia.

Na etapie projektu warto też zadbać również o odpowiednie warunki dla roślin, a więc przede wszystkim podłoże, które wokół nowo zbudowanego domu bardziej przypomina ubity plac budowy, niż żyzną ziemię. Dlatego dobrze jest „dokarmić” glebę kompostem, a także zebrać wszelkie resztki z budowy, jak gruz i kamienie.

Ok, mamy wizję i mamy plan. Pamiętajmy jeszcze, żeby nie robić nic na siłę. Natura nienawidzi przemocy, chociaż trudno w to uwierzyć, patrząc nie tylko na lwa polującego na gazelę, ale nawet na sikorkę wpylającą motylka. Jest to jednak przemoc niezbędna do przeżycia gatunku. My mówimy o przemocy zbędnej, polegającej na upartym sadzeniu roślin tam, gdzie będą się źle czuły, tylko dlatego, że odpowiada to naszym planom. Sadzenie światłolubnych gatunków w cieniu nie jest wyrażaniem siebie; jest proszeniem się o kłopoty.